David Márquez schwytany, wojna Północ- Południe trwa

David Márquez* w potrzasku:

Zamknąłem oczy.
Przypomniałem sobie ją poirytowaną gdy próbowała wbić się w moje spodnie.
Gdybym miał pieniądze to zamówiłbym jej i sobie po parze najlepszych jeansów skrojonych na wymiar (ja: jasne, z robotniczym szlifem, ona: pewnie ciemne i dopasowane, acz tutaj gdybam), ale ich nie miałem.
I wiem, że nikt mi tego nie odbierze, ale ja również tego też nie odzyskam.
Czasu który nadal rozpala moją łysą czaszkę: lata 2019 w Krakowie- czasu poznania ludzi i mocnych dragów, a może to poznanie dragów przez "mocnych ludzi".
Na pewno wszyscy się na sobie dobrze poznaliśmy.
Momentalnie leżąc w ciemności w łóżku na Obere Augartenstraße wspomnienia wróciły i przez chwilę realnym było, że mam do niej niespełna 600 metrów.
I nie wiem, czy to sentyment, czy coś więcej.
Wizja mocnego i ostrego seksu „podanego na tacy”, czy może fragmentalne zrozumienie, ale skrada to moje serce, niczym pryzmat pochłania promienie światła w odcieniach burgundy po bordo, a w chwilach uniesień duszy (co niestety przytrafia mi się teraz nieczęsto)- biały.
Czuję, że energia emitowana przeze mnie nie trafia gdzie powinna, a brak jej dekalibracji prowadzi do tego, że nie pojawia się nowe miejsce do zogniskowania jej.
Aby uzdrowić duszę zwrócę jej ostatnie rzeczy.
Istnieje nadzieja, że jeśli oddam co jej to zajdzie zmiana, ale wiem, że proszę o zbyt wiele. Chce wstać pewnego dnia i z ulgą powiedzieć: Jestem wolny!

Tymczasem na froncie Północ- Południe:

Każda epoka ma swojego wieszcza, rewolucjonistę bohatera, czy ofiarę, sądy i samosądy, ludzi w świetle i w cieniu. Wszystko stało się do bólu przewidywalne, lecz i teraz nie widzę żadnej, która to mogłaby znaleźć mi ukojenie.
Wciąż walczą dwie frakcje: z południa wrażliwi mężowie, czujący i kochający wszystkich i za wszystkich, i od wszystkich co rusz liczących straty w jednostkach na skutek działań bliżej nie rozumianych przez okupowanego, północ zaś jest zimna, bezwzględna, odczłowieczona, legion pogardy, który w swym zacietrzewieniu jest flagturmem pośrodku łąki, w brutalizmie wyrwany z kontekstu i w ciągu kilku minut skutecznie potrafiący zdusić w zarodku siły południa, lecz nigdy ostatecznie nie zatriumfować.
Jest to cierpka myśl, ale nie sądzę, że ktoś zwycięży. Nie,
jest inaczej. Teraz, gdy mam okazję podejrzeć, każdą stronę konfliktu przeraża mnie wizja przyszłości, gdzie jedno z mocarstw, będzie nie podzielnie rządzić bo obie idee są równie wiotkie i prowadzące do kryzysu, dlatego mamie się tym, że status quo będzie na zawsze, a wojna trwać będzie na wieki.

Czy David Márquez* odzyska wolność?
Jak zakończy się wojna?
Będziemy Państwu relacjonować na bieżąco, dlatego polecamy obserwowanie nas, aby nie przegapić kolejnych ciekawych wątków, które rozegrają się niebawem.


David Marquez
Wiedeń luty 2020

*czytaj dawid markef

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

List otwarty do moich przyjaciół

Jesteś Bogiem