List otwarty do moich przyjaciół

Przyjdą, ja wiem.
Przyjdą dni w których nie będę zasiadał po lewicy czerwonego krasnala na panteonie życia. Synergia i równość zostanie załamana, ja usiądę po prawej bo muszę stać się mistrzem. Mogę mu pomóc, ale odwlekam nieuniknione.
Rozpłynie się we mgle na ścieżce jak inni. Jest mi przykro i przepraszam.
Nauczyłeś mnie dużo. Zapamiętam moich przyjaciół. Mimo sympatii do nich doprowadzę podświadomie do tego. Będę z uśmiechem wspominał szalone lato i żar słońca przykładanego do naszych karków, oraz dawne rozterki, które dziś są wesołym uśmiechem przechodnia.
Chce, ale wiem, że nie tędy droga. Nie mogę mieć Was przy sobie wiecznie bo, albo zastygnę z Wami, albo bez Was. Kocham nasze dni i cieszę się wtórnie, gdy są nadal.
Chce abyście to zrozumieli, nie teraz. Bo żal Wam ściśnie serca i będziecie ze mną łkać. Czytajcie, gdy przycichnę, będę daleko. Może i mnie życie uszczęśliwi? Do czasu. Nie ukrywam. Są inni tacy jak Wy. Jesteście wyjątkowymi osobami, ale to archetypy jakie reprezentujecie wzbudzają moją sympatie. Czy będziecie czarni, mężczyznami, kobietami. To zawsze Wy ze swoimi wadami, oraz ja z bólem, że co krok w życiu was tracę. Muszę iść.

Żegnajcie przyjaciele.

Zawsze i wszędzie, roku każdego.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jesteś Bogiem